#
Regionalny Portal Wiedzy o rynku pracy
Zawód tuż za rogiem

Dodano: Poniedziałek, 30 lipca 2018 (09:00)



miniatura Przy ujściu rzeki Wierzycy, która wpada do Wisły mieści się Gniew, małe i urokliwe miasteczko pomorskie. Na piechotę wszędzie blisko, nie trzeba stać w korkach. Do szkoły uczniowie mają co najwyżej kwadrans spacerkiem. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Ks. Henryka Mrossa mieści się w pobliżu najważniejszego gniewskiego budynku – zamku i kilku największych firm mających siedzibę w tym mieście. To bardzo cenne dla szkoły sąsiedztwo.

Szkoła nie jest duża, nieco ponad 300 uczniów, znają się wszyscy, przynajmniej z widzenia. Co więcej, znają się też rodziny, czasem kilka pokoleń i hasło nauczyciela: „ uważaj, bo porozmawiam z tatą”, jest tutaj bardzo realne, bo tatę można spotkać zaraz po wyjściu z pracy, w tym samym sklepie robiąc zakupy. Wioletta Połomska jest dyrektorką tej placówki od sześciu lat. Swoją pracę zaczęła od zmian. Radykalnych. Po pierwsze obok istniejącej już szkoły branżowej z wieloma specjalizacjami,  stworzyła technikum o dwóch specjalnościach – mechanicznej i hotelarskiej. Po drugie rozwinęła liceum ogólnokształcące. Po trzecie postanowiła, że jej uczniowie będą się uczyć tak jak w szkole uczącej zawodu być powinno - w realnym środowisku, w kontakcie z prawdziwą maszyną, z najprawdziwszym klientem. Dlatego poszła porozmawiać z pracodawcami – sąsiadami. I tak to się zaczęło.

– Jesteśmy małym, lokalnym środowiskiem, tutaj się wszyscy znają, często od piaskownicy – tłumaczy dyrektor – dlatego było mi łatwiej, bo nie byłam anonimowa. To nie były krótkie rozmowy, bo poza przekonaniem prezesów firm, że warto, trzeba było uzgodnić szereg szczegółów. W szkole nie miałam ani zaplecza kadrowego ani warsztatowego do kształcenia mechaników czy hotelarzy, wszystko musiały zapewnić firmy. Miejsce, sprzęt, kadrę. Cieszę się, że mi zaufali, tak samo jak zaufało mi starostwo powiatowe, które zgodziło się na otwarcie dwóch nowych kierunków kształcenia.

Szkoła współpracuje z czterema firmami. W zakresie specjalizacji mechanicznej z firmą Rolls Royce sp. z o.o.,  Mikrostyk S.A. oraz Famą sp. z .o.o., natomiast wszystkie przedmioty zawodowe przyszłych hotelarzy odbywają się w obiektach hotelowych Zamku w Gniewie, którego właścicielem jest firma Polmlek z Pułtuska.

Mechanicy zawodu uczą się w trzech firmach, które zajmują się obróbką metali. Mają one zróżnicowane typy produkcji – od jednostkowego, poprzez seryjną, aż do produkcji masowej. Uczniowie uczą się pracy na maszynach CNC takich jak tokarka czy frezarka. Firma Rolls Royce używa wielkoformatowych maszyn, z kolei firma Mikrostyk wytwarza małe elementy, więc maszyny CNC są do tego dostosowane, natomiast Fama posiada największy wybór obrabiarek konwencjonalnych oraz sterowanych numerycznie. Dzięki temu uczniowie poznają szerokie spektrum urządzeń, na których w przyszłości mogą pracować i nie będą mieli problemów z ich obsługą. Na dodatek pracują w firmach o różnej strukturze – od korporacji do firmy rodzinnej. To też daje im wiedzę i obycie na przyszłość.  Hotelarze zajęcia wprawdzie mają w jednym hotelu, ale poznają go od podszewki. Od recepcji, przez kuchnię, zaplecze techniczne, pokoje i apartamenty.

– Zajęcia praktyczne, a ich jest sporo, bo to jest połowa zajęć w całym cyklu kształcenia, odbywają się poza szkołą – podkreśla pani dyrektor – to duże udogodnienie dla szkoły i uczniów, ale też wysiłek i inwestycja dla firm. Musiały one przygotować sale dydaktyczne, mamy pracownię komputerową, laptopy otrzymane od firmy. Firmy też współpracują między sobą, na przykład przy końcowej ocenie ucznia, który ma praktyki we wszystkich przedsiębiorstwach.

Nauczyciel i pasjonat w jednym

Kształcenie młodych ludzi we własnym zakładzie firmom się po prostu opłaca.

– Przyjęcie i wyszkolenie niewykwalifikowanego pracownika, tak by zdobył pełne kwalifikacje i umiejętności do samodzielnej pracy to okres około dwóch lat – podkreśla prezes firmy Rolls Royce, Adam Plath - Szkoląc uczniów możemy nawiązać współpracę z absolwentami, którzy doskonale orientują się nie tylko w obsłudze naszych maszyn, ale również w kulturze i organizacji firmy, naszego systemu produkcji, podejścia do klienta. Dlatego bardzo cieszymy się z tej współpracy i inicjatywy pani dyrektor Wioletty Połomskiej, bo to przynosi korzyści obu stronom.

Jednak by kształcić, nie wystarczą umowy między szkołą i pracodawcą. Przekazywanie fachowej wiedzy, zwłaszcza technicznej, w sposób jasny i zrozumiały dla młodych ludzi to duża umiejętność. Potrzeba dobrej komunikacji, dużo cierpliwości i pasji. Wtedy jest się wiarygodnym, a to niezwykle  cenią uczniowie. Pan Sławomir Urbaniak posiada te wszystkie cechy. Pasję widać kiedy mówi o podręcznikach, programie nauczania, pokazuje sprzęt, na którym pracują akurat chłopcy z drugiej klasy technikum.

– Jestem zarówno pracownikiem firmy Rolls Royce jak i nauczycielem przedmiotów zawodowych. Nauczenie zajmuje dużo czasu, ale też daje sporo satysfakcji. Mam dużo zaległego urlopu i często późno wychodzę z pracy, ale lubię to, co robię – uśmiecha się pan Sławek oprowadzając po halach, gdzie produkuje się wyposażenie pokładów statków oraz systemy sterowe dla różnego typu jednostek pływających. Na wszystkich halach widać uczniów. Pracują w grupach, albo indywidualnie pod czujnym okiem opiekuna. Są też absolwenci technikum, którzy od razu po maturze znaleźli tutaj pracę. Wszyscy oni mają okazję pracować na nowoczesnych obrabiarkach, które spotkać można w wielu zakładach produkcyjnych. Jeśli w przyszłości będą chcieli podjąć pracę w innej firmie, będą do tego w pełni przygotowani. Pod okiem pana Sławka ćwiczą bowiem nie tylko obsługę maszyn. Absolwent technikum musi umieć stworzyć daną część, która będzie produkowana, począwszy  od przygotowania projektu, poprzez dobór materiałów, na wykonaniu kończąc. Przechodzi więc cały cykl produkcyjny.

Wychowawca z hotelowych korytarzy

Zamek w Gniewie to spore, tętniące życiem przedsiębiorstwo z bogatą historią.  Hotel przyciąga tłumy turystów, przedsiębiorców, którzy mają tu szkolenia czy konferencje oraz mnóstwo dzieci, ponieważ atrakcji na Zamku i wokół niego nie brakuje. Do zamku ściągają też współcześni rycerze, grupy rekonstrukcyjne, które tu się spotykają i nawet toczą walki ku uciesze gości.

– Potężna gotycka twierdza, niemal doszczętnie zniszczona, po przejęciu przez firmę Polmlek sześć lat temu i odrestaurowana, rozkwita – opowiada o obiekcie jego menager, Przemysław Dorotyn – Mieszanka historii i komfortu przyciąga chętnych przez cały rok, a obiekty zamkowe rozwijają się z każdym rokiem. Niedługo będziemy mogli gości zaprosić również na basen.

Zamkowe restauracje cieszą się zasłużonym uznaniem, a piękne wnętrza czterech hotelowych budynków zachęcają do pobytu. W tak dużym kompleksie personel ma bardzo dużo zajęć. Przyszli hotelarze, którzy pod okiem pani Renaty Tiedtke, szefowej recepcji, uczą się tutaj zawodu, nie mają taryfy ulgowej. Recepcja, kuchnia, pokoje, zaplecze. Wszędzie tam muszą nauczyć się wielu rzeczy. Niezwykle ważny jest kontakt z klientem, rozwiązywanie trudnych problemów, uprzejmość, dobra komunikacja, języki obce. Ale dobry hotelarz musi też wiedzieć jak szybko i idealnie zaścielić łóżko, jak elegancko nakryć do stołu, dopilnować wydawania posiłków. Uczniowie mogą również dorobić, pracując dorywczo przy weekendowych imprezach, czy podczas części wakacji.

W zamkowych murach szkolą się też uczniowie szkoły branżowej – głównie kucharze, pod okiem mistrza kuchni, artysty carvingu Mariusza Gachewicza.

– Na dziesięciu uczniów, których mam teraz, talent ma jeden. Ale rzemiosła nauczę wszystkich i każdy z nich doskonale przygotuje pierogi czy żurek – podkreśla pan Mariusz.

Pani Renata nie tylko uczy przedmiotów zawodowych, ale również pełni rolę wychowawcy dla mieszanej klasy technikum, opiekując się nie tylko uczniami ze specjalizacji hotelarskiej, lecz także mechanikami. Mimo, że od dwudziestu lat pracuje w branży hotelarskiej, dzięki współpracy ze szkołą odkryła, że równie dobrze wychodzi jej nauczanie. Darzy wielką sympatią swoich uczniów, a praca wychowawcza sprawia jej wiele satysfakcji.

Pani Wioletta Połomska, dyrektor szkoły, w przyszłość patrzy z optymizmem. Szkoła zyskała renomę. Chętni uczniowie przyjeżdżają nie tylko z ościennych miejscowości, ale również z Kwidzyna czy z Iławy. Do liceum ciągną miłośnicy historii, bowiem specjalnością jest tutaj jedyna w Polsce klasa rycerska, w której uczniowie -  poza sprawnościami  rycerskimi - zdobywają umiejętności cenione na rynku pracy: kreatywność, twórczą pracę w zespole, aktywność ekonomiczną czy umiejętność publicznego wypowiadania się. Nie ma problemów rekrutacyjnych w szkole branżowej i w technikum, ponieważ uczniowie doskonale wiedzą, że jako absolwenci będą mogli podjąć dalszą naukę, ale też bez problemu znajdą zatrudnienie zarówno w okolicznych firmach, jak i w Trójmieście czy za granicą.

– Opieram się przede wszystkim na tym, czego potrzebują pracodawcy – podkreśla pani dyrektor – Co roku pytam czy jakiś kierunek modyfikujemy, czy zostajemy przy tym co jest. Na poziomie szkoły branżowej mamy naprawdę spory wybór kształcenia, technikum rozwija się świetnie, a pracodawcy są zadowoleni.

Właśnie trwa nabór na nowy rok szkolny, a tegoroczni absolwenci mają różnorodne plany. Część wybrała dalszą naukę, a część już podjęła zatrudnienie.