#
Regionalny Portal Wiedzy o rynku pracy
Społeczne postrzeganie bezrobotnych

Dodano: Piątek, 11 maja 2018 (14:02)



miniatura Obserwując sytuację na rynku pracy, niejednokrotnie dokonujemy licznych ocen – zarówno osób, które oferują zatrudnienie, osób pracujących, a także bezrobotnych. Co ważne, wiąże się to z naszym niemal naturalnym odruchem, jakim jest kategoryzowanie, a mówiąc inaczej – upraszczanie sytuacji danej grupy społecznej w wyniku poznania lub też wyobrażenia o położeniu jednostki będącej jej reprezentantem.W taki sposób otrzymujemy wizerunek „wszystkich pracodawców”, „przeciętnego, pracującego Kowalskiego” czy „każdego bezrobotnego".

Taki stan rzeczy spowodował zainteresowanie sytuacją, w jakiej znajduje się najbardziej, wśród wyżej wymienionych, marginalizowana grupa – osoby pozostające bez zatrudnienia, a dokładnie – społecznym konstruowaniem ich tożsamości. Tym, co przedstawiciele grup mających wpływ zarówno na obecną sytuację, w jakiej znajdują się bezrobotni, ale także na ich przyszłość (pracodawcy, pracownicy socjalni), rozumieją pod używanym na co dzień pojęciem „bezrobotny”.                   
        Przeprowadzone badania jednoznacznie wskazują, że nie istnieje jeden, uniwersalny konstrukt „bezrobotnego” – grupa cech zarówno wewnętrznych (osobowych), jak i zewnętrznych (fizycznych), które możemy przypisać każdej osobie biernej na rynku pracy. Każda z grup, a zatem i każdy człowiek, postrzega sytuację osób pozostających bez zatrudnienia na swój indywidualny sposób oraz przypisuje mu różne, często bardzo skrajne cechy. Szczególnej uwagi wymaga fakt, iż bezrobotnym przypisuje się zdecydowanie negatywne cechy. Oznacza to, że społeczeństwo postrzega bezrobotnych bardziej negatywnie niż pozytywnie. Pozytywne określenia pojawiają się w wypowiedziach bardzo rzadko. Najwięcej ich bezrobotni przypisują sami sobie. Co ciekawe – nie stronią jednak od używania negatywnych cech, opisując innych niepracujących.
        W sposobie, w jaki postrzegamy różne problemy społeczne i osoby nimi dotknięte, istotną rolę odgrywają media. W przypadku osób bezrobotnych media ograniczają się do opisu za pośrednictwem statystyk, co powoduje postrzeganie problemu wyłącznie w kategoriach ekonomicznych. Ponadto, w opisach używa się języka idealizującego działania rządzących w obszarze walki z bezrobociem. Nawet, jeśli ogólna sytuacja uległa pogorszeniu, wspomina się o niej marginalnie, a uwagę czytelnika - odwraca się pozytywnymi efektami.
        Media prezentują problem ze znalezieniem pracy, jako występujący coraz rzadziej, przez co społeczeństwo postrzega osoby bierne na rynku pracy, jako nieudolne i winne sytuacji, w której się znajdują. Rzadkie podejmowanie tego tematu przez media nie stwarza możliwości własnej oceny problemu, a to, w połączeniu z brakiem doświadczeń związanych z bezrobociem (zarówno osobistych, jak i tych pochodzących z kontaktu z osobami biernymi zawodowo), powoduje korzystanie z funkcjonujących już uproszczeń, w rezultacie stając się przyczyną postrzegania bezrobotnych w kategorii patologii społecznej.
       Każdy z badanych indywidualnie definiuje „bezrobotnego”, także w kwestii przyczyn braku pracy i powodów, przez które ono trwa. Chcąc jednak uprościć wykreowane obrazy bezrobotnych, należałoby je sprowadzić do dwóch grup: tych „dobrych”, którzy chcą się aktywizować i zmienić swoje życie oraz „złych”, zadowolonych ze swojej sytuacji i niemających zamiaru tego stanu zmieniać. Względem tych pierwszych przejawiamy pozytywne uczucia: współczucie, poczucie niesprawiedliwości losu czy chęci niesienia pomocy. Pozostała, znacznie większa część bezrobotnych, wytwarza gorsze obrazy w percepcji badanych: wykorzystywanie finansowe państwa i rodziny, bezczelność, roszczeniowość i nieuczciwość. Obrazy te są sobie zupełnie przeciwne, a takie dualistyczne postrzeganie rzeczywistości i oceny dokonywane przez ludzi przywodzą na myśl sposób, w jaki „programowani” jesteśmy od dziecka – stosowany podział na to, co dobre i złe, co białe i czarne, osobę stosującą przemoc i porządnego obywatela, przestępców i prawników, chorych i zdrowych czy bezrobotnych i tych, którzy mają pracę.
       Niezależnie od tego czy mieliśmy kontakt z bezrobotnymi czy też nie, opisujemy ich w negatywny sposób. Pozytywnie bezrobotni mówią sami o sobie oraz o osobach, które bardzo dobrze znają – szeroko opisują sytuację przyczyniającą się do powstania bierności zawodowej:„Czasami człowiek w błędne koło wpada, chciałby podjąć pracę, ale z drugiej strony jeżeli ma być to praca za najniższe wynagrodzenie, kosztem dzieci…”. Okazuje się więc, że dla postrzegania bierności zawodowej znaczenie ma posiadanie doświadczeń osobistych lub wynikających z borykania się z problemem bezrobocia osób bardzo bliskich. Nie mają one jednak wpływu na przekonania dotyczące innych bezrobotnych – tych, których nie znamy. Stąd częste wypowiedzi typu:„Tu coś uszczknąć, tam. Po pomoc się udać, takie żerowanie na pomocy społecznej”.
        W obliczu takich wniosków należy stwierdzić, że aby dobrze poznać położenie, w jakim znajdują się osoby bezrobotne, trzeba samemu go doświadczyć. Dużo gorszą perspektywą jest stwierdzenie, iż społecznie konstruowana tożsamość „bezrobotnego” została tak silnie zakorzeniona, że nie ma sposobu na „oderwanie” cech od opisywanej nimi grupy. Takiej możliwości niestety nie można wykluczyć. Można natomiast powiedzieć, że inni mają zdecydowanie więcej do powiedzenia w kwestii pozostawania bez pracy niż sami bezrobotni.
Bardzo ciekawe, a jednocześnie napawające obawą jest pokoleniowe przekazywanie opisanej już konstrukcji osób bezrobotnych. Jedna z badanych mówi: nie mam doświadczeń, ale widzę po mojej mamie jak jest, a jest źle. Nie jest to więc problem postrzegania pewnego pokolenia, mającego za sobą inny bagaż doświadczeń.
       Jedną z perspektyw zmiany jest „odczarowanie” sposobu, w jaki społecznie konstruuje się tożsamość osób pozostających bez zatrudnienia. Posługiwanie się pojęciem „bezrobotny” przypomina błędne koło – funkcjonujący konstrukt nie pozwala nam dostrzec rzeczywistej tożsamości bezrobotnych, zaś brak refleksji na temat bezrobocia kieruje nas w stronę społecznie wytworzonego obrazu. Innymi słowy – konstrukt bezrobotnego przesłania nam rzeczywistość, zaś brak refleksji nad rzeczywistością „pcha” nas do posługiwania się społecznie wytworzonym konstruktem. Przesłania on nam prawdziwą rzeczywistość, a co równie istotne, taki sposób postrzegania zjawiska przekazujemy kolejnym pokoleniom.

        Sposobem na rozwiązanie tego problemu jest konieczność edukowania społeczeństwa – przekazywania rzeczywistych informacji o bezrobociu, pozostawiających miejsce i zachęcających do refleksji. Wiąże się to z koniecznością zmiany medialnego sposobu mówienia o bezrobociu, przede wszystkim takiego, który nada zjawisku podmiotowy charakter. Przedstawianie bezrobocia i osób nim dotkniętych za pomocą statystyk nie wpływa korzystnie na ich społeczny obraz. Przywrócenie osobom pozostającym bez zatrudnienia podmiotowości, tożsamości, nadania im cech ludzkich, a nie statystycznych jest źródłem wszelkiej zmiany. Inną perspektywą zmiany jest nauka życia w bezrobociu i z bezrobociem, ponieważ jest ono nieodłącznym elementem funkcjonowania społeczeństwa. Musimy nauczyć się żyć w sytuacji bezrobocia i, co najważniejsze, z bezrobotnymi. Wymaga to traktowania osób pozostających bez zatrudnienia na równi z pracującymi, a nie – jako jednostki gorsze.
        W kwestii społecznej percepcji zjawiska bezrobocia jedno nie powinno podlegać wątpliwości: należy edukować społeczeństwo w zakresie wiedzy dotyczącej problemów, które się z nim łączą. Wyższa świadomość wiążąca się z innym postrzeganiem osób pozostających bez zatrudnienia przełoży się również na oferowaną im pomoc. Kluczem w projektowaniu wsparcia dedykowanego bezrobotnym jest świadomość indywidualności sytuacji, w jakiej się znajdują oraz słuchanie ich potrzeb. Ich głos powinien być nie tylko usłyszany, ale nieustannie słuchany, nie tylko przez pracowników socjalnych czy pracodawców, ale przez całe społeczeństwo. Refleksja nad tym głosem pozwoli zmienić nie tylko sytuację samych osób pozostających bez zatrudnienia, ale również sytuację całego społeczeństwa.

Mateusz Rutkowski, absolwent Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego

II nagroda w konkursie organizowanym przez Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku na najlepsze prace magisterskie dotyczące problematyki rynku pracy. Temat pracy: „Bezrobotny, to znaczy kto? O konstruowaniu obrazu osoby pozostającej bez zatrudnienia”.

Przedmiotem przeprowadzonych badań było konstruowanie tożsamości osób pozostających bez zatrudnienia. Metodami wykorzystanymi do realizacji badań były wywiad oraz analiza dyskursu. Analizie zostały poddane materiały pochodzące z siedemnastu artykułów prasowych oznaczonych tagiem „bezrobocie” publikowanych w Internecie oraz pochodzące z rozmów z bezrobotnymi, pracownikami socjalnymi oraz pracodawcami. Wywiady zostały przeprowadzone jesienią i zimą na przełomie 2016 i 2017 roku, a łącznie wzięło w nich udział osiemnaście osób, po sześć z każdej grupy.